Czasami wpisuję:
in mixed style of polish surrealist and japanese edo illustrator
Dopisuję never seen before. Zmieniam parametry. Czasami odwołuję się do konkretnych autorów, których dzieła są w domenie publicznej.
Mniej więcej wiem, czego mogę się spodziewać. Nie wiem jednak dokładnie, co zobaczę.
To część przyjemności.
Interesuje mnie moment, w którym obraz wychodzi poza moje pierwsze wyobrażenie. Pojawia się forma, której nie planowałem. Coś niepokojącego, dziwnego albo zaskakująco spójnego. Rezultat podsuwa pomysł, którego przed generacją jeszcze nie miałem.
Jak zaprowadzić AI w miejsce, które pozwoli stworzyć coś niespodziewanego i nie będzie miałkie?
W swoich obrazach znajduję rezultaty, które właśnie tak odbieram. Pytanie brzmi, jak je rozpoznać i co zrobić dalej.
Nie zawsze chcę wiedzieć wszystko z góry
Można pracować z bardzo dokładną wizją. Określić temat, kompozycję, światło i kolor, a potem próbować doprowadzić obraz do zaplanowanego rezultatu.
Czasami takiej kontroli potrzebujemy.
Mnie interesuje również szukanie poprzez generowanie. Wybieram kierunek, ale zostawiam miejsce na interpretację modelu. Oglądam wynik i podejmuję następną decyzję.
Czy rozwijać tę formę? Zmienić paletę? Usunąć postać? Zostawić coś, co początkowo wyglądało jak błąd?
Pomysł może powstawać podczas pracy.
Nie muszę znać zakończenia, żeby zacząć.
Wiedza pomaga również wtedy, kiedy szukamy niespodzianki
Znajomość sztuki nie musi prowadzić do coraz dokładniejszych instrukcji.
Pomaga też wybierać ciekawe zestawienia.
Kiedy łączę polski surrealizm z japońską ilustracją okresu Edo, mam pewne wyobrażenie możliwego spotkania. Myślę o formach, konturze, przestrzeni, deformacji i kolorze. Nie zakładam jednak, że istnieje jeden poprawny wynik takiego połączenia.
Nazwy są początkiem poszukiwań.
Czasami wystarczają. Czasami po pierwszej generacji dopisuję cechę, którą chcę wzmocnić. Innym razem usuwam większość słów, bo krótszy prompt zostawia więcej miejsca na interesującą interpretację.
Wiedza przydaje się również przy oglądaniu rezultatów. Łatwiej zauważyć, co właściwie działa, jeśli potrafimy rozpoznać relacje między formami.
„Never seen before”
Piszę czasami never seen before, bo chcę sprawdzić, czy taka wskazówka przesunie obraz w ciekawszą stronę.
Nie oznacza to, że model potrafi zagwarantować coś, czego nikt nigdy nie widział. Nie mamy sposobu, żeby porównać rezultat z każdym obrazem, który kiedykolwiek powstał.
Nie potrzebuję takiej deklaracji, żeby eksperyment miał sens.
Interesuje mnie, czy zobaczę coś nowego dla siebie. Czy wynik wyjdzie poza zestaw rozwiązań, które już rozpoznaję. Czy pojawi się relacja między elementami, która zatrzyma mnie na dłużej.
Sam dopisek niczego nie załatwia. Czasami coś wnosi, czasami nie. Tak samo jak parametr, referencja albo nazwa stylu.
Trzeba obejrzeć rezultat.
Niespodzianka może być początkiem obrazu
Model potrafi zestawić rzeczy w sposób, którego bym nie wybrał.
To może być nieudana generacja. Może też być początek ciekawej pracy.
Nie każda deformacja jest interesująca. Nie każde dziwne połączenie ma siłę. Niekiedy obraz jest pełen efektów, ale nie ma w nim nic, do czego chciałbym wrócić.
Innym razem niewielkie przesunięcie zmienia wszystko. Twarz przestaje być tylko twarzą. Ornament zaczyna przypominać organizm. Pusta przestrzeń staje się równie ważna jak przedstawiona postać.
Wtedy chcę sprawdzić, dokąd ten kierunek prowadzi.
Wybór takiego obrazu nie kończy pracy. Uruchamia następną serię pytań.
Co sprawia, że obraz nie jest miałki?
Nie mam jednej reguły, która działa przy każdej pracy.
Obraz może być prosty albo przeładowany. Spokojny albo agresywny. Figuratywny albo pozbawiony rozpoznawalnych przedmiotów.
Patrzę na to, czy jego elementy tworzą coś, co chce mi się oglądać.
Czy napięcie utrzymuje się po pierwszym wrażeniu? Czy kolor zmienia sposób odczytania formy? Czy szczegół jest potrzebny? Czy obraz pozostawia coś do odkrycia?
Bardzo dopracowany rezultat może być obojętny. Surowy i nieoczywisty może zostać w głowie.
Nie zawsze potrafię od razu nazwać powód. Mogę jednak wrócić do pracy i sprawdzić, czy nadal mnie interesuje.
Figuracja i abstrakcja pozwalają szukać inaczej
Rozpoznawalna postać daje odbiorcy punkt odniesienia.
Możemy zobaczyć gest, zasłoniętą twarz, nienaturalną sylwetkę. Nawet w niemożliwej scenie znajdujemy coś znajomego, przez co próbujemy odczytać obraz.
Kiedy usuwamy postać, pozostają inne środki: kolor, rytm, kierunek, faktura i proporcje.
To ciekawy eksperyment. Czy ten sam niepokój da się zachować bez twarzy? Czy obraz nadal działa, kiedy usuniemy motyw, który najłatwiej rozpoznać?
Czasami tak. Czasami właśnie postać była najważniejsza.
Nie traktuję abstrakcji jako obowiązkowego kroku w stronę czegoś bardziej ambitnego. To kolejny język, w którym można sprawdzić pomysł.
Parametry są częścią poszukiwań
Zmiana parametrów może rozluźnić przewidywalność wyników albo nadać im inny charakter.
Nie chodzi o maksymalną dziwność za wszelką cenę.
Kiedy zwiększam swobodę generacji, patrzę również na to, co tracę. Czy ciekawa forma nadal jest czytelna? Czy nowy efekt pomaga? Czy obraz staje się bardziej interesujący, czy tylko bardziej przypadkowy?
Czasami trzeba cofnąć zmianę. Czasami zostawić jeden niespodziewany element i uporządkować resztę.
Takie próby uczą, czego można się spodziewać. Jednocześnie zawsze zostaje miejsce na rezultat, którego nie przewidziałem.
Własny styl ujawnia się także w selekcji
Mogę zmieniać tematy, inspiracje i ustawienia, a mimo to wracać do podobnych decyzji.
Wybierać określone napięcie. Lubić pewne relacje kolorystyczne. Zachowywać obrazy, w których coś znajomego staje się niepokojące.
To też jest część własnego języka.
Spójność nie musi oznaczać, że każda praca wygląda tak samo. Może wynikać z tego, co mnie interesuje i co wybieram spośród wielu możliwości.
Dlatego warto oglądać własne archiwum. Sprawdzić, do czego wracamy, nawet kiedy wydaje nam się, że za każdym razem robimy coś zupełnie innego.
Ćwiczenie: zostaw miejsce na coś, czego nie planujesz
Wybierz jeden temat i dwa źródła inspiracji.
Zacznij od krótkiego promptu. Możesz użyć nazw tradycji albo autorów, których dzieła są w domenie publicznej.
Obejrzyj pierwsze wyniki. Wybierz jeden szczegół, którego nie przewidziałeś, ale który Cię zainteresował.
Zrób kolejne próby:
dopisz lub usuń never seen before,
zmień jeden parametr,
sprawdź inną paletę,
zachowaj ciekawą formę, ale zmień temat,
porównaj wersję figuratywną z niefiguratywną.
Nie zakładaj, że ostatnia generacja będzie najlepsza.
Wybierz obraz, do którego chcesz wrócić. Zapisz, co Cię w nim zatrzymało i co warto dalej rozwijać.
Konkretne przykłady znajdziesz w tutorialu „Jak znaleźć inspirację do tworzenia obrazów AI? Łączenie stylów w Midjourney”.
Czy wiemy, co chcemy zobaczyć?
Czasami wiem. Czasami mam tylko kierunek.
Zdarza się też, że dopiero wygenerowany obraz pokazuje mi, czego chcę szukać dalej.
Ogromna liczba możliwości może męczyć, ale może też otwierać ciekawe miejsca. Trzeba umieć zatrzymać się przy czymś, co zasługuje na uwagę, zamiast od razu przechodzić do następnej generacji.
Wyciskanie niespodziewanych wyników jest częścią gry. Tak samo jak wiedza, intuicja i odrzucanie rzeczy, które niczego nie wnoszą.
Chcę zobaczyć, dokąd jeszcze mogę zaprowadzić ten model. I czy znajdę tam obraz, przy którym będę chciał zostać.